|
By? pi?kny, s?oneczny dzie?.... Dopóki nie nadszed? FALKON !!!
Na ten wyjazd szykowa?em si? od zesz?ego roku (od dnia zako?czenia poprzedniego Falkonu). W pi?tek wyruszyli?my z zacn? ekip? pirack? na dworzec PKP. Do Lublina mamy niedaleko, jakie? 80 km, wi?c podró? przebieg?a szybko i bezproblemowo. Na Wysp? przybyli?my jako jedni z pierwszych fanów; mieli?my to szcz??cie, ?e unikn?li?my t?umów przy akredytacji. Zanim jeszcze udali?my si? zaj?? sleeproom zostali?my sfilmowani przez ekip? Teleexpresu (tak wiem chwal? si?). A pó?niej by?o ju? tylko lepiej...
Zakwaterowanie przebieg?o bez problemu, dopiero pó?niej mieli?my kilkana?cie osób.
Uff, jak dobrze mie? miejsce, z którego nie wywal?. Chocia? fakt, ?e przyje?d?a 1300 osób, a jest 10 sypialni to ciutk? za ma?o.
Pierwszym zaliczonym punktem programu by? konkurs bibliofilski. Zabawa przednia, ale skleroza du?a. Wi?c, ehem, przemilczmy wynik mojej kompanii.
Zadowoleni poszli?my na pierwsz? prelekcj? „królowie, hetmani na bój szli...”. Prelekcja nie odby?a si?, jednak nie ?a?uj?, bo w s?siedniej sali pan, który gada? o grzybach sprawi?, ?e k?adli?my si? ze ?miechu.
Kolejna prelekcja. „Z archiwum Y...” - kto by? to nie zapomni. Autor w prze?miewczy sposób rozprawi? si? z ró?nymi mitami, chodz?cymi w?ród ludu, a motyw „jak rozpozna? czarn? bmk-e porywaj?c? ludzi” by? ?wietny.
„Wojna dwóch ró?” Powiem to jako cz?owiek maj?cy du?e sk?onno?ci do historii ?redniowiecza. By?o nudno przez pierwsze 10 minut. Dalej mnie nie by?o.
W mi?dzyczasie kolacja albo co?, co nazywa si? kolacj? (nie pytajcie mnie po co kolega mia? kilkana?cie p?czków ze sob?). Wreszcie odwiedziny w games roomie pierwsze na Falkonie! Zapewne gra?em w hmm…, co to by?o...? Taka ?wietna gierka, w której wyci?ga si? pola z zamkami, ??kami i ustawia na tym pionki. Zabijcie mnie, ale nie pami?tam, mimo ?e to nie moje pierwsze spotkanie z t? gr?.
O 24.00 wymarzony LARP Piracki w klimacie Wolsunga. Oj czekali?my na niego d?ugo i nie zawiedli?my si?. Spodoba?a mi si? moja rola. Pierwszy raz mia?em posta?, która by?a szczera i otwarta.(Nie, nie robi? sobie jaj i to nie jest mój pierwszy LARP ). By?em lokajem- ogrem, który mia? znale?? sobie pana. Uwierzycie, ?e w?ród ró?nej masy oszustów, piratów, korsarzy i innego plugastwa nikt nie chcia? pomagiera za darmo z obietnic? dobrego traktowania? Fakt faktem, zabaw? mia?em przedni?. Spodoba?a mi si? szczególnie jedna z cech mojego bohatera napisana na karcie postaci „wielki jak k***a mac”.
Po LARP-ie chwila grania w games roomie i spanie. (tak wiem, ?e czwarta rano to wstyd i?? spa? na konwencie).
Sobota 10.00. Obieca?em sobie, ?e si? odegram po zesz?ym roku na konkursie klasycznych gier komputerowych. By?o nas 4, z czego wszystkich pozna?em na falkonie, w tym dwóch pi?? minut przed rozpocz?ciem konkursu. No, ale to by? zesz?y rok i pami?tne czwarte miejsce. By?o min??o. Przysz?a tegoroczna edycja. Spotka?em koleg? z zesz?orocznego
team-u, dobra?em kolejnego z mej ekipy pirackiej i ruszyli?my...
FCUCK !! To, ?e odpadli?my na etapie eliminacji to rozumiem. Ale to, ?e wyprzedzi?a nas ekipa z?o?ona z dwóch 12-latków (na oko tyle mieli ) i typa, który doszed? do nich pi?? minut przed rozpocz?ciem konkursu to ju? si? wkurzy?em :P
Mówi si? pech i idzie na prelekcje...
„Conan, wieczny barbarzy?ca” Prelekcja powa?na prowadzona przez Cezarego Fr?ca. Spodoba?a mi si? pot??nie, cho? nie wiem czy ka?demu przypadnie do gustu powolne mówienie i przerwy na my?lenie co chwile ( zaznaczam, ?e nie by?y to przerwy w stylu hmm, hmm ale takie w stylu, ?eby lepiej powiedzie? to, co si? my?li).
„Dziwne bronie” Pierwsza po?owa prze?wietna, przekomiczna, przezabawna i pouczaj?ca. Opis obrony Japo?czyków przed Amerykanami, zapami?ta ka?dy, kto by? i s?ucha?. I dlatego zastanawiam si?: dlaczego w drugiej po?owie si? zacz??em nudzi? i wyszed?em?
W trakcie pisania zauwa?y?em, ?e przesiadywa?em niewiadomo dlaczego du?o na prelekcjach na kownencie. Dziwne, jak na mnie...
Przeskoczymy o kilka godzin do konkursu wied?mi?skiego. Albo nie, bo jako cz?ek, który przeczyta? sag? dwa razy, wstydz? si? mówi? jak nam posz?o :P.
Games room ! I dosy? ciekawa partia w „prawo d?ungli” z kilkoma osobami, które gra?y pierwszy raz. I nie wstydz? si? o tym mówi?, ale „prawo d?ungli” jest dla mnie lepsze od „jungle speeda”! I nic mnie nie obchodzi, ?e niektórzy nazw? mnie heretykiem :p .
O 19.00 wiekopomne wydarzenie w dziejach konwentu. Porwanie Krzysia-misia. Buhaha. Ten szczur l?dowy nie stawia? d?ugo oporu przed krwio?erczymi piratami, z którymi wspó?pracowa?em. Pozory legalno?ci sprawiali anty-terrory?ci oczyszczaj?cy sal? przed nami.
I ta przepi?kna mina Jacka Komudy, pytaj?cego, czy b?dzie móg? przeprowadzi? prelekcj??
Okup dostali?my, wi?c szczur l?dowy zosta? wypuszczony. Co dziwne, zauwa?y?em kart? z ??daniem okupu wisz?c? jeszcze w niedziel? rano...
Akcja przeprowadzona wzorowo, za rok powtarzamy.
„Na najlepszego gracza”. Samo brzmienie tych s?ów, spowodowa?o moj? obecno??. Konkurs maj?cy ?wietn? form? i najlepszy na jakim by?em. Niektóre scenki uk?adane przez uczestników pobudza?y mocno wyobra?ni? i ca?o?? ogl?da?o si? ?wietnie, maj?c czasami wra?enie bycia poza ?wiatem( tak wiem, konwent ca?y to bycie poza czasem, ale chcia?em to ?adnie uj??).
Ko?-kurs. Pierwszy na tym Falkonie dla mnie. „kapita?ski spust” si? chyba zwa?. Chodzi?o o to, kto wypije najszybciej 1,5l. „t?czowej coli”. Ta?szej pono? nie znale?li. Z wrodzonej skromno?ci nie powiem, kto wygra? te zmagania.
22.00 Jak dla mnie drugie wydarzenie, które wstrz?sn??o konwentem. Pokaz mody gotyckiej. Ten sza? ludu. Ci?g?e robienie fal i ski?ni?cia, gdy reagowa?a ca?a sala. Niezapomniane szczególnie, ?e na koniec zrobili to wszyscy wyst?puj?cy wraz z modelami i modelkami. Ale do rzeczy. Ksi?dz z dziewczyn? na smyczy, ca?uj?ce si? dziewczyny czy kat to kilka z pere?ek, jakie tam by?y.
Po pokazie spotkali?my kumpli zafascynowanych LARP-em „w?adza na wydaniu”. Us?ysza?em o ciekawej scenie. Jedzie zacny rycerz na koniu (który by? odgrywany przez jednego z graczy ) do zacnej ksi??niczki (czyli go?cia z brod? ), zaczyna z ni? flirtowa? i wchodzi telewizja.
A pó?niej si? dziwimy, dlaczego stare babki mówi? o nas satani?ci...
Games room i moje pierwsze zapoznanie z Jeng?. Jedna z najprostszych gier na ?wiecie, a jak wci?ga. Poza tym Niagara i Blokus.
Hmm To ju? chyba niedziela. 2.00 godzina. LARP. „wyj?cie z mroku”. Przysz?o??, handel mi?dzygalaktyczny itp. Bal w celach handlowych (a tak naprawd? herezje, oszu?ci i to, co najlepsze). Genialnie odgrywana mi?o?? dwóch gejów, którzy jak to czytaj? teraz, to pewnie jeszcze si? wstydz? :P.
Games room i gra z przypadkowymi lud?mi w jeng?. O pi?tej zaj?cie do pokoju i...
Brzd?k. Odbi?em si? od ?ciany. Bardzo specyficznej ?ciany. Pami?tacie zapewne jak w innych recenzjach ludzie pisali o braku pryszniców? Dodam, ?e w naszym pokoju by?o chyba 17 osób, z czego kilka nosi?o glany. Poniewa? ?ciana by?a bardzo twarda postanowi?em, ?e pójd? pouk?ada? jeszcze jeng?. Te emocje towarzysz?ce cz?owiekowi podczas tak prostej czynno?ci po pi?tej nad ranem...
O szóstej wróci?em do pokoju i zasn??em. Dziewi?ta pobudka i ?niadanie w barku. Mankament zdecydowany konwentu (w wirze zabawy si? o nim zapomina ). Zdecydowanie mi nie smakowa?y potrawy stamt?d (me skromne zdanie ).
Ko?-kurs nazwy nie pami?tam, lecz chodzi?o o przekle?stwa pirackie w cenzuralnej tre?ci. Odczytywanie przez uczestników w kierunku publiki by?o prze?wietne, ach te uczucia towarzysz?ce temu. Przez wrodzon? skromno??, znów nie powiem, kto wygra? :P.
I przyszed? czas na ostatniego LARP-a. Nazwa skomplikowana i nie do zapami?tana, jak dla mnie. Klimat podziemnego Lublina i walk o w?adz? mi?dzy stronnictwami. Ma?o z niego pami?tam, aczkolwiek podoba?a mi si? idea postaci Jakuba Szeli (tak, tego od powstania).
No i po LARP-ie niestety opu?cili?my teren konwentu.
Podró? by?a, jak zwykle ciekawa i obfituj?ca w atrakcje. Na dworcu spotkali?my Filipiuka, od którego dowiedzieli?my si? ciekawej informacji. Je?li dobrze zrozumia?em (zabijcie je?li przekr?cam) to by? w Czechach na konwencie 10-dniowym i 1500 punktów programu. A pó?niej to ju? tylko droga do nieba...
Z ciekawszych rzeczy jeszcze hmm
Wspomn? o dedykacji, jak? umie?ci? mi Andrzej Pilipiuk. Spotka?em go na korytarzu z moj? ksi??k? w pogotowiu i biegiem do niego. „dla natr?tnego fana”. Jeszcze mi ?ezka cieknie...
Motywy takie jak je?d?enie wind? w gór? i w dó? dla zabawy oraz s?ynne „Zordonie ju? lecimy”(tylko ludzie, którzy to widzieli mog? to zrozumiec), przemilcz?.
Co do braku Informatorów... to nas nie dotyczy?o. Zdobyli?my takowe po jaki? dwóch godzinach wraz z innymi ksi??eczkami, jakie by?y dodawane do nich, cho? ludzie narzekali.
Brak pryszniców mimo ?ciany, o której wspomina?em wy?ej te? mnie nie przerazi?. Idzie prze?y? tego typu niedogodno?? na konwencie, jak dla mnie.
Innych braków oraz rzeczy psuj?cych konwent nie zauwa?y?em. Chocia? i te powy?ej, jako? mi nie przeszkadza?y. Pro?ba do organizatorów na przysz?o?? ode mnie i od ludzi, mimo i? ten problem mnie nie dotyczy? . Wi?cej sleep roomów !!
Có? mog? wi?cej powiedzie?.
Jak dla mnie konwent 10 na 10, ale ja pewnie za ?agodnie oceniam konwenty.
?ukasz „Szpaku” Szpakowski
~Szpaku, 20:36 04.12.2008
|